W OBRONIE GODNOŚCI
KOTA RASOWEGO

Sprzedaż niby rasowych kotów brytyjskich bez rodowodu
- oszustwa pseudohodowców.

 

autor: Bogusława Czarnecka
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Copyright © by MUEZZI
Warszawa- 08.02.2008 r.

Nie kupuj "kota w worku" - bądź czujny!

Coraz częściej nabywcy kotów rasowych są oszukiwani w podły sposób przez pseudohodowców, oszustów i handlarzy nie tylko kocim "żywym towarem". Stale docierają do mnie sygnały od oszukanych ludzi, którzy pragnęli zakupić rasowego kociaka, a kupili kociego kundelka. To my - hodowcy, i Wy - nabywcy kotów rasowych powinniśmy się zjednoczyć i przeciwstawić tym oszustwom oraz w sposób zdecydowany utrudniać ten nieustannie narastający oszukańczy proceder!

A jest się czym martwić, bowiem już obecnie handlarze "żywym towarem" posiadają często nienaganne strony internetowe budzące u łatwowiernego, ufnego, potencjalnego nabywcy kota rasowego (i nie tylko kota!) dużą wiarygodność ich "hodowli" . Internet - to potęga, o czym wszyscy wiedzą - oszuści również! Krótko mówiąc, oszuści znaleźli kolejny, prosty sposób na stworzenie swojego "wiarygodnego" wizerunku. Nadawanie swoim "hodowlom" nazw, zgodnie z panującymi zasadami w tej profesji, nadawanie imion kociakom, jak również zgłaszanie swoich stron do różnych katalogów stron pod własną domeną , to następny ich przebiegły występ.

Tacy oszuci skutecznie pozycjonują również swoją stronę - przynosi to im bowiem bardzo konkretne korzyści... co prowadzi w końcowym efekcie do oszukania klienta. Oczywiście, pseudohodowla ta nigdzie oficjalnie nie jest zarejestrowana a ten niby hodowca nigdy dla swoich kociąt nie będzie miał rodowodów... Nie przeszkadza to jednak oszustom, bo dzięki tym wszystkim zabiegom oszukują ciągle nowych i nowych niczego nie spodziewających się naiwnych nabywców swoich kociąt (i psów).

Nie dajcie się Państwo zwieść tym "złotym, świecącym przykrywkom"... Każdy może sobie zafundować podobną stronę, nie mając nawet kotów. Ale czy posiadając nienaganną stronę intenretową poświęconą kotom jest się już od razu legalnym hodowcą? Czy zauważyliście Państwo, że na części "kocich stron" nie ma praktycznie żadnej możliwości zidentyfikowania jej właściciela? A czy nigdy nie zastanowiał Państwa fakt, dlaczego na wielu stronach nie ma informacji, do którgo związku (a obecnie w Polsce jest ich naprawdę wiele!) należy właścicel strony a jednocześnie osoba sprzedająca kota? Dlaczego taka istotna informacja jest ukrywana? Czy nigdy nie przyszła Państwu do głowy myśl, że te kociaki mogą być skupywane od innych pseudohodowców a potem odsprzedawane za znacznie większą cenę? - tak jak np. jajka "prosto ze wsi", które faktycznie są kupowane w hurcie przez sprzedającego?

Następne pytania jakie się nasuwają po obejrzeniu takiej strony to: jaki oficjalny organ władzy wystawi rodowód dla kociaka, z jakiej organizacji będzie ten dokument? do jakiej światowej organizacji należy związek hodowcy? dlaczego hodowca nie ma na swojej stronie bannera do strony internetowej swego związku?

A kontakty jakie oszuści podają na swojej stronie, które po sprzedaży kociąt nagle sie urywają - nie budzą Państwa obiekcji? Jak skontaktowć się ze sprzedawcą , jeżeli jest tylko adres e-mail, a wysłana na ten adres poczta stale wraca? Czasami na takich stronach jest również podany kontakt na GG... Co to jednak za trudność po sprzedaży jednego miotu, nagle zmienić kontakty na inne, by bezpiecznie sprzedać następny miot? Na stronie pseudohodowli wielokrotnie nie ma nawet podanego nazwiska i imienia "hodowcy", jak więc poszukać tego "hodowcę" w jakimkolwiek związku?

Naprawdę nie zastanawialiście się Państwo, dlaczego tak sie dzieje?! Nie budzi to Waszego zdumienia i nie zapala się w Waszej podświadomości czerwona lampka? Dlaczego nie zadajcie sobie pytania: z kim mam do czynienia???

Innym poważnym problem oszukanego nabywcy jest niemożliwość uzyskania rodowodu dla zakupionego niby rasowego kociaka. Najczęściej na stronach pseudohodowców, na portalach ogłoszeniowych, Allegro czy innych portalach aukcyjncyh istnieje podawana "bardzo ważna" informacja np. tej treści: "maluszki urodzone dnia 20 grudnia po obu rodowodowych rodzicach" a dalej czytamy jak to wspaniale ta osoba opiekuje się tymi kociętami itd , żeby na koniec jak gdyby nigdy nic, podać mało ważną informację , ale na bardzo jaskrawym tle, o nastepującej treści: "pragnę podkreślić, iż jest możliwość uzyskania rodowodu dla koteczka!" . CZYŻBY?! A z jakiego związku będzie ten rodowód? Bo z PZF na pewno nie! NIE MA ŻADNEJ TAKIEJ MOŻLIWOŚCI chyba, że będzie to "rodowód" fikcyjny. A może jednak pofatygujecie się Państwo przed zakupem kociaka z takiego lub podobnego źródła i spytacie w "prawdziwym" związku czy jest taka możliwość wystawienbia rodowodu dla kociaka pochodzącego z takiej"hodowli", której tak naprawdę nie ma w żadnym związku?

Ostatecznie jednak zakupiliście Państwo wymarzonego kociaka. Czasami kociak ten jest odbierny wg Państwa oceny z "doskonałych" warunków. Wspaniałe mieszkanie, mili , kontaktowi ludzie... nic nie budzi Waszego niepokoju. To też bardzo szybko gasi w Waszej podświadomości tlącą się być może czerwoną lampkę. Ale innym razem... To nic, że w " hodowli" niemiłosiernie śmierdziało a wszystkie koty i kocięta były jakieś-takie chude... Odkarmi się maleństwo. Ale za to jaki ten kociak jest ślicznyi co najważniejsze, trzy razy tańszy... wyjątkowa okazja! No i można go było kupić już w wieku 6-ciu tygodni, nie to co u tych nadętych hodowców - w wieku trzech miesięcy!. Tylko dlaczego ten kociak nie ma rodowodu? Aha! za dwa tygodnie "przyjdzie pocztą, bo rodowód wystawia się wyłącznie na nazwisko nabywcy, które wcześniej nie było znane...". (jakże to stwierdzenie budzi Państwa zaufanie!) , no i jaka "radocha"! Rodowód" tej wspaniałęj, słodkiej kruszyny" będzie na moje nazwisko ... super... :)! A sam kociak? Ma tylu utytułowanych przodków, że na pewno będzie zwyciężać na wystawach, a przynajmniej wzbudzi zazdrość u niejednego ze znajomych, taki będzie piękny i rasowy. A tak właśćiwie to co ja się tak tej kobiety wcześniej "czepiałem" ? przy bliższym poznaniu jest przecież całkiem sympatyczna...

I co dalej? Czekacie Państwo na obiecany rodowód pupila wiele tygodni i dłużej, a miał być przesłany pocztą w przeciągu maksymalnie dwóch tygodni... . Proszę nie czekać - na 99% rodowód ten nigdy nie "przyjdzie".. Marzenia o wspaniałym rasowym kocie z rodowodem, o założeniu wspaniałej hodowli kotów rasowych np. "doskonałej linii duńskiej" zaczynają się nagle niemiłosiernie oddalać Przyszła pora, by otrząsnąć się ze snu i realnie spojrzeć prawdzie w oczy.

 

Oto cytat z ostatniego, przesłanego do mnie e-maila:

"Kupiłem miesiąc temu kotka od pewnej kobiety, która zobowiązała się w ciągu 2 tygodni nadesłać rodowód pocztą, tłumacząc to faktem, iż można kotka zarejestrować dopiero kiedy zmieni się właściciel, i ta procedura trwa w czasie. Do chwili obecnej ta osoba nie skontaktowała się ze mną, pomimo że dzowniłem do niej niejednokrotnie (cały czas wyłączony telefon), pisałem mejle i
zostawiłem informacje na gg. W związku z powyższym nabieram podejrzeń, że padłem ofiarą oszustwa..."

 

A tak na marginesie ... ta oszustka posiadała własną stronę internetową"domowej hodowli". W tej chwili zamkniętą, ponieważ nabywca zajął sie dość poważnie swoją sprawą (pracuje w policji... nie, nie, nie policjant!) Niech urywek tego e-mail'a będzie dla Państwa kolejnym ostrzeżeniem. Nie kupujcie kociąt, które w chwili jego odbioru nie posiadają rodowodu. Wszystkie związki wydają rodowody kociętom przed tym, nim kocięta są "gotowe" do sprzdaży. Każdy kociak otrzymuje rodowód: ten "pierwszy", te wszystkie "środkowe" i ten "ostatni". A więc hodowca, przestrzegający przepisów swojego klubu, zazwyczaj w chwili sprzedaży kociaka ma już dla niego rodowód. Sprzedaż kociaka wraz z rodowodem (a nie późniejsze jego dosyłanie) świadczy o wiarygodności hodowcy, więc to sam hodowca powinien zadbać o to, by w chwili oddawania nabywcom kociąt z hodowli posiadać już rodowody dla całego miotu. Wymagajcie Państwo wszystkiego tego co powinnieście mieć oprócz kociaka w chwili jego zkupu, a więc: rodowod, umowę kupna-sprzedaży (wprawdzie nie wymaga tego prawo ale jest jakimś zabezpieczeniem przed oszustami), szczepienia wraz z ksiązeczką szczepień . Proszę pamiętać, że to Wy sami ułatwiacie oszustom okradanie Was przez naleganie na szybki odbiór kociaka. Bo malutki, bo już się go chce mieć w domu, bo rodowod to potem... itd. Właśnie na Waszych uczuciach bazuje to całe oszustwo.

Jezeli powiecie sprzedawcy, że dokąd nie będzie rodowodu dotąd nie odbierzecie kociak to być może stracicie tylko niewielką cześć swoich pieniędzy... ale najlepiej przy wątpliwościch choćby najmniejszych nie należy dawać żadnej zaliczki, nawet najmniejszej.

Ujawnienie na stronie internetowej hodowli informacji o sobie i związku, do którego należy hodowca, jeżeli jest to prawdziwy hodowca, nie powinno mu sprawiać żadnego problemu. Jeżeli takiej informacji na swojej stronie hodowca nie posiada, to może jest to jego niedopatrzenie lub mało profesjonale podejście do tematu "sprzedaż kociaka"? Może - ale nie musi... Proszę więc z góry nie osądzać człwieka, ale poprosić go o podanie wszystkich danych umożliwiających Państwu jego pełną identyfikację jako legalnego hodowcy. Proszę to jednak zrobić jeszcze przed wpłaceniem zaliczki za kociaka, a jeżeli hodowca odmówi ujawnienia proszonych danych, to nie kupujcie Państwo z tej hodowli żadnego, nawet najtańszego kociaka.

Uświadamiam Państwu również fakt, że macie prawo żądać od hodowcy spisania umowy kupna-sprzedaży kociaka, która powinna zawierać pełną identyfikację hodowcy wpisaną na podstawie okazanego Wam dowodu tożsamości (oby tylko ten dokument nie był kradziony). Umowa taka powinna zawierać jasne, w pełni zrozumiałe i rozsądne zasady kupna-sprzedaży kociaka, jak również określoną odpowiedzialność hodowcy za sprzedawanego kocika. Dobrze by było by taka umowa zawierała również Państwa prawa i obowiązki wynikające z zawartej transakcji. Jeżeli hodowca również poprosi Was o przedstawienie swojego dowodu tożsamości to musicie Państwo tę prośbę spełnić. Raz zawarta i podpisana przez strony umowa może być zmieniona wyłącznie za zgodą obu stron. Zawarcie jej nie jest obowiązkowe dla hodowcy, ale na prośbę nabywcy, prawdziwy hodowca powinien taką umowę sporządzić.

Oczywiście - nie wszyscy są oszustami... To tylko kombinatorzy i oszuści będą odmawiać ujawnienia swoich danych osobowych jak również inne osoby (nawet rejestrowani w związku hodowcy), którzy mają nieczyste sumienie. Takie właśnie osoby będą w necie występować incognito! Nie kupujcie od nich kociąt. Niech ich niska cena Was nie zachęci do jego zakupu i zrobienia takiego błędu...

Uważajcie również Państwo na byłych hodowców już nieaktywnych w związku felinologicznym ale w dalszym ciągu rozmnarzających koty, ale obecnie już bez rodowodu. Często ci ludzie posiadają koty wielu ras więc stąd również biorą się mieszańce podobne do kotów jakiejś rasy. Tacy hodowcy swego czasu albo sami odeszli ze związku bo nie wytrzymywali nałożonych na nich przez związek obowiązków hodowcy albo zostali usunięci ze związku za poważne przewinienia a swój "wiarygony wizerunek doskonałego, profesjonalnego hodowcy" zbudowali w oparciu o posiadane dokumenty z wystaw sprzed kilku lat (dyplomy, rozety, puchary). Tacy pseudohodowcy naprawdę wzbudzą u Państwa duże zaufanie: mają więcej wiedzy od przeciętnego oszusta, używają moc profesjonalych słów, są wygadani, no cóż - dla Państwa będą bardzo wiarygodni... tylko dlaczego kociak w momencie sprzedaży nie ma jeszcze rodowodu?

Nie dajcie się więc oszukać i przed zakupem kociaka rasowego sprawdźcie hodowlę i hodowcę, od którego chcecie zakupić pupila, sprawdźcie wiarygodność związku, do którego hodowca rzekomo (lub naprawdę) należy. Zawsze miejcie ograniczone zaufanie w sprawach, gdzie istotną rolę odgrywają pieniądze... bo w obecnych czasach, życiem wielu ludzi rządzi pieniądz, a nie zwykła ludzka przyzwoitość i moralność. Nie spieszcie się tak bardzo z utratą swoich ciężko zapracowanych pieniędzy...

A jak wyglądają takie oszustwa? proszę zapoznać się z moim artykułem drukowanym w magazynie "Kocie Sprawy" w nr 2/marzec 2003, który pomimo upływu wielu lat tym bardziej staje się aktualny. Jego tutuł brzmi > "Podróbki brytyjczyków (i nie tylko) czyli kocie kundelki".

Dopisek do artykułu: dnia 21.01.2013

Dużo złego zrobiła nieprzemyślana nowa ustawa o ochronie zwierząt... Dała ona rozmnażaczom, producentom i pseudohodowcom pomysł na "urasowienie" kotów i psów nierasowych (po prostu produkcja mieszańców czy kundli). Można o tym poczytać pod tym linkiem w >Gazecie Wyborczej. Nie dajmy się oszukać, nie kupujmy "kota w worku" i psa również...
Jest takie piękne porzekadło polskie: "nie wszystko złoto co się świeci..."

 

Autor artykułu: Bogusława Czarnecka

Wszelkie prawa zastrzeżone ©MUEZZI

Niniejszy artykuł jest własnością hodowli MUEZZI.
Kopiowanie, przetwarzanie, drukowanie zamieszczanie artykułu na własnych stronach internetowych w całości lub w częściach, wykorzystywanie w jakikolwiek inny sposób bez mojej zgody narusza moje prawa autorskie, jest zabronione i karane.

GÓRA*TOP

English version for my website Muezzi EN

 

 

HOME

 

 

KONTAKT
&KONTO

 

 

KOCIAKI
kittens

 

 

ZAKUP
purchase

 

 

KOCURY
males

 

 

KOTKI
females

 

 

HODOWLA
cattery

 

 

ARTYKUŁY
articles

 

 

GALERIE
galleries

 

 

LINKI
links