KASTRACJA - czy konieczna?

 

Kocur brytyjski niebieski Kliford Wonder wraz z synkiem, kociakiem brytyjskim niebieskim.

ARTYKUŁ OPUBLIKOWANY w listopadzie 2002
w "CZTERY ŁAPY kochamy zwierzaki"

- temat niezmiennie jest aktualny...

SPECJALISTA RADZI.
Sterylizacja we współczesnej weterynarii

 

Skoro życie psa czy kota wśród ludzi wpływa na jego instynkty i cykle płciowe, to pozbawienie go zdolności rozrodczych może mu oszczędzić bólu niezaspokojenia.

W środowisku naturalnym płodność zwierząt podlega nie tylko regulacji hormonalnej ale skomplikowanym zależnościom w grupie osobników obu płci. Zwierzę udomowuione funkcjonuje w nowej grupie, tym razem składającej się z ludzi, co musi w oczywisty sposób zmienić jego reakcje seksualne. Taka jest między innymi cena udomowienia. Inaczej mówiąc: zwierzę udomowione nie żyje zgodnie z naturą! Powinni to mieć na względzie ci właściciele zwierząt, którzy nie dopuszczają myśli o sterylizacji (kastracji) , uważając, że jest to wbrew naturze.

NA CZYM POLEGA STERYLIZACJA
Chirurgiczna sterylizacja samców polega na usunięciu jąder, a samic na usunięciu jajników, co przeważnie łączy się z usunięciem macicy. O ile kastracja samców jest zabiegiem dość powierzchownym (wystarczy przecięcie moszny), o tyle u samic konieczne jest otwarcie jamy brzusznej. Dlatego u samic zabieg jest poważniejszy.

WĄTPLIWOŚCI
Mimo, że coraz więcej właścicieli zwierząt decyduje sie na te zabiegi, to kontrowersji nadal jest wiele. Opiekunowie czworonogów obawiają sie chirurgicznej interwencji jako takiej. Uważają, że nie usprawiedliwia jej oczywista potrzeba zahamowania aktywności płciowej zwierzęcia. Inni spodziewają się zmian w zachowaniu swoich podopiecznych, np. ospałości, skłonności do przejadania się i tycia. Jeszcze inni nawet zdecydowaliby się na zabieg operacyjny, lecz paraliżuje ich strach przed cierpieniem zwierzęcia i narkozą.
Wyjaśnijmy te wątpliwości. Jeśli chodzi o niebezpieczeństwo tycia po operacji, wystarczy zmniejszyć ilość podawanego pożywienia lub dobrać odpowiednią karmę. Zwierzę jest grube z winy właściciela, a nie w wyniku sterylizacji. Zwierzęta po zabiegu kastracji nie tracą energii życiowej. Często wręcz przeciwnie, dłużej są w świetnej formie.
Jakkolwiek zabieg chirurgiczny sam w sobie jest metodą radykalną, to wykonany prawidłowo nie przysparza zwierzęciu cierpień. Od niedawna w weterynarii rekomenduje się podawanie leków przeciwbólowch już przed zabiegiem (jest to tak zwana analgezja z wyprzedzeniem). Każdy właściciel zwierzęcia, które ma zaplanowany zabieg chirurgiczny, może poprosić o zastosowanie leku przeciwbólowego. Obecnie dostępne są bardzo bezpieczne i skuteczne substancje służące do zwalczania bólu przed- i pooperacyjnego, takie jak np. Rymadyl.

BEZPIECZEŃSTWO ZNIECZULENIA
Większość zwierząt przechodzi kastracje w młodym wieku, co zwiększa bezpieczeństwo. Każde zwierzę jest przed zabiegiem badane ogólnie, a w uzasadnionych przypadkach ma wykonywane dodatkowo np. badanie krwi.
Narkozę podaje się pacjętom dożylnie lub wziewnie. Współczesne metody znieczuleń do zabiegów chirurgicznych są bezpieczne. Stosowane leki nie powodują reakcji niepożądanych. Działanie niektórych z nich można odwrócić w dowolnym momencie swoistego antidotum (np. Domitor i Antisedan). Inne leki, jak gazy anestetyczne, działaja krótko, zaprzestanie podawania szybko przerywa narkozę. Sa wreszczie aparaty elektroniczne monitorujące funkcje życiowe i wykrywające zawczasu ewentualne zaburzenia.

ZALETY
Wywoływanie bezpłodności środkami farmokologicznymi wiąże sie z wieloma problemami. Niekiedy zdarza się, że zastosowany środek antykoncepcyjne działa krócej niż określa to producent. Poza tym antykoncepcja farmakologiczna wymaga regularności. Jeżeli zapomnimy podać lek, bezpłodność może ustapić i samica zajdzie w ciążę.
Środki antykoncepcyjne mogą również powodować skutki uboczne, począwszy od odczynów zapalnych w miejscu injekcji, poprzez zapalenie narządu rodnego ( w tym ropomacicze), aż do uaktywnienia nowotworów narządu rodnego. Ważnym więc argumentem przemawiającym na korzyść chirurgicznego trzebienia jest zapobieganie schorzeniom narządu rodnego. Zaletą chirurgicznej kastracji jest ponadto jej gwarantowana, dożywotnia skuteczność. Przeprowadzenie zabiegu u młodej samicy znacząco redukuje ryzyko zachorowania na nowotwór sutka. Ogranicza także występowanie urojonej ciąży.

UWAGA:

Zwierzę bezwzględnie musi być na czczo. Niestosowanie się do tego zalecenia grozi zachłyśnięciem torsjami w czasie zabiegu.

 

lekarz weterynarii Mariusz Mikow

 


 

Uwaga: poniżej podaję link do bardzo dobrego artykułu na temat kastracji,
koniecznie zapoznaj się z nim:
http://viosna.pl/kastracja-kota/

 


 

 

Powyższy problem z jakim borykają się nowi szczęśliwi posiadacze kotów spowodował przyśpieszenie mojej decyzji o wcześniejszej kastracji wszystkich kociaków, które wychodzą z mojej hodowli, poza oczywiście kotami przeznaczonymi do hodowli. Tak więc problem "kastrować czy nie" nie ma już znaczenia dla osób kupujących kociaki w mojej hodowli.

O innych problemach związanych ze zwlekaniem zabiegu kastracji kocurów i kotek można poczytać na mojej stronie "zakup kociaka"

Problemy znaczenia terenu przez kocury pojawią się wielokrotnie w moich rozmowach telefonicznych z opiekunami kotów różnych ras jak również i nierasowych. Wielokrotnie prowadziłam bardzo burzliwą korespondencję e-mail'ową, czego dowodem jest choćby korespondencja z Panem Waldkiem. A miała ona miejsce w 2005 roku. Publikuję ją oczywiście za zgodą Pana Waldka. Mam nadzieję, że po przeczytaniu tej korspondencji wiele osób przynajmniej zastanowi się nad tym, czy aby wreszcie nie wykastrować ukochanego kocura, lejącego niemiłosiernie na prawo i lewo.

 

A poniżej wspomniana korespondencja:

From: 'Waldek '
Sent: Saturday, October 22, 2005 10:20 AM
To: Boguslawa Czarnecka
Subject: prosba o rade

Szanowna Pani Boguslawo!

Chcialbym skorzystac z Pani doswiadczenia z kotami, gdyz stanelismy przed sytuacja, ktora nie wiemy jak rozwiazac.
Kiedys poradzila mi Pani, jak przekonac kotka do suchej karmy i porada okazala sie bardzo skuteczna.
Obecnie stoimy przed nizej opisanym problemem:
nasz kot, Dexter - devon rex - 26.10.2005 skonczy 13 miesiecy. Od jakiegos miesiaca rozpoczely sie problemy, ze siusia nie do kuwety, a w rozne miejsca i nie wiemy, czy nam przez to cos sygnalizuje, czy jest to zwykle znaczenie swoich miejsc. Rozpoczal od siusiania do terrarium zolwia oraz do donieczek kwiatow. Zona po kontakcie z roznymi znajomymi zakupila wieksza kuwete i inny zwirek. Sytuacja ustala na jakis czas.
Nie kastrowalismy Dextera, gdyz wyrosl na dosc ladnego kucura, bardzo przypominajacego swojego ojca i jest, naszym zdaniem nawet od niego troszke wiekszy. Widzelismy w miedzyczasie kotki devon rex z innych hodowli, ktore daleko w rodowodzie mialy kotki, ktore przyjechaly na poczatku lat 90-ych z Wloch i doszlismy do wniosku, ze tamte kotki sa niejako troche genetycznie zdegradowane, najprawdopodobniej przez zbyt bliskie pokrewienstwo.
Dlatego nie zdecydowalismy sie wykastrowac Dextera, by zaczac go wystawiac w imie utrwalenia rasy Devon Rex, a nie w celach zarobkowych.

Od jakis 2 tygodni Dexter zaczal znowu siusiac w dziwne miejsca - rozpoczal od mojej nowej torby do laptopa - starą wykorzystywal jako miejsce do spania, kiedy tylko wyjalem komputer z torby a ją zostawilem na kanapie. Nasiusial do drukarki, na gazete, do nowej torby zony i w pare innych miejsc.
Nie wiemy czy jest to zwykle znaczenie swojego terytorium, czy wynik jakiegos innego zjawiska lub potrzeby.
Jak go obserwuje, obecnie czesto chodzi po mieszkaniu, w ktorym jest jedynym zwierzeciem poza zolwiem i obwachuje wszystko. Kochamy Dextera i na pewno ma u nas dobrze, z tym ze moze byc czasem z rana niedopieszczony z uwagi na pospiech.

Pani Bogusiu, bede niezmiernie zobowiazany za Pani rade. Szkoda nam go kastrowac, jesli to nie jest konieczne z dwoch wzgledow. Mozliwe, o ile sie nie mylimy co do jego materialu genetycznego, ze moglby przysluzuc sie swojej rasie. Ponadto, jestesmy w stanie zaakceptowac, ze siusia, o ile bedziemy pewni, ze nie jest to wynikiem choroby, albo braku czegos. Czy, jeslibysmy kupili mu wysterlizowana partnerke, moglo by to pomoc?

Z gory dziekuje za Pani rade.

pozdrawiam

Waldek


----- Original Message -----
From: Bogusława Czarnecka
To: 'Waldek'
Sent: Saturday, October 22, 2005 12:38 PM
Subject: RE: prosba o rade

Dzień dobry!
Niestety, jest to typowy objaw dojrzewania kocura. Kocur po prostu wszystko znaczy. Wszystko, co jest jeszcze nie zaznaczone jego zapachami a powinno nosic jego zapachy. Również powtornie znaczy miejsca, gdzie juz wczesniej sa jego zapachy, by zapach był bardziej intensywny.
Musicie sie Państwo zdecydowac na cos, ale... nie radze mieszkac z kotem, ktory znaczy teren. Nawet Pan nie bedzie wiedział, kiedy "zaznaczy" Panu wlasne spodnie, o czym Pan sie dopiero dowie "na kolacji na wysokim szczeblu"... Po prosu jego natura jest taka, że zaniepokoi kota czysty, świezy zapach czegos co powinno byc juz dawno jego. Obwąchiwanie wszystkiego to sygnal, ze ten kot stale "tropi", czegos szuka, cos mu sie stale nie podoba, jakies nowe zapachy, cos zastanwaiającego i... w zwiazku z tym, to czego nie rozumie musi byc zaznaczone przez niego ... i jego problem zostaje rozwiazany! Kiedys nie zwracal uwagi na te zapachy, powąchał, najwyżej zagrzebał cos niewidocznego łapka i polecial dalej sie bawic. Teraz, te zapachy sa dla niego wielkim wyzwaniem i problemem! Musi je rozwiązac!
Taka jest psychika kota, ktory w pewnym momencie zdecyduje, ze caly ten teren jest jego i trzeba to wszystkim oznajmic i pokazac, by nie daj Boże jakiś intruz nie osmielił sie tu pojawić. Mieszkanie z kotem, ktory znaczy teren jest nie do wytrzymania. Idzie Pan do kuchni, nastawia cos na palnik kuchni , zapala gaz i ... wszystko to co bylo w garnku musi Pan wyrzucic, bo spalony przez ogien kuchenki mocz kota jest tak straszny, ze trudno to wytrzymac, a przechodzi natychmiast do wszystkiego. Przez kilka dni Pan tego nie wywietrzy. Kot znaczy teren wszedzie : na firanki, na drzwi, na okno jak przez nie wyglada, na zeszyty dziecka, na tornister i na Pana nową torbę od laptopa (stara juz jest nim przesiąknieta, wiec nie ma potrzeby jej zaznaczac i się wysilać) ... wszystko jest dla niego wyzwaniem.
Czeka Pana i Pana rodzine wstyd nie do opanowania, bo nie tylko bedzie cale mieszkanie śmierdzieć, ale również wszystko co w nim jest. Wszystkie przedmioty, a szczegolnie ubrania, buty - bo wlasnie nie widział Pan i przed wyjściem z domy stanął Pan na nie widocznych kropelkach moczu. Pan, moze się do tego przyzwyczai przy malej wrażliwości na zapachy (smrody) ale inni, wśród których Pan bedzie przebywac beda sie od Pana odsuwali.... Wszystko smierdzi, nie do wytrzymania.
Nie ma nic tak waznego w tej "genetyce kota" aby Panu zmarnowalo to życie... bo do tego Pan zmierza.
Kot ten jest moze i ładny, ale genetycznie niestety spokrewniony prawie z wiekszocia kotow w Polsce. Nic nie jest warte tego by Pana dzieci zostaly okrzyczane przez rówieśników w szkole "śmierdzielami"... opinia ta bedzie juz nie do odbudowania.
Jest jedna mala szansa na to by to jakos powstrzymac - ten kot powinien siedziec tylko w jednym, jedynym pokoju i nigdzie nie wychodzic. Moze wtedy przyzwyczai się do tego pokoju., uzna go za swoj i po jakim czasie jak go dokumentnie "zaznaczy" przestanie tak czesto to robic. Ale czy warto tak meczyc kota, ktory zreszta charakterem nie jest do tego stworzony?
Moja rada:
Jezeli Pan chce miec spokoj w domu i rodzinie, czyste mieszkanie, "zapach kwiatowy" to prosze niech go Pan wykastruje juz nawet dzisiaj!!!! dokad nie nabierze nawykow., bo jezeli Pan bedzie z tym zwlekac a w jego świadomości pozostanie potrzeba znaczenia terenu, i wtedy to nawet jak go Pan w przyszłości wykastruje (a gwarantuje Panu, ze na pewno Pan to zrobi!!! jezeli nie teraz to za jakis czas!!!!) to i tak jego nawyki moga byc silniejsze od niego i pomimo kastracji i tak bedzie znaczyc w rozne miejsca. Bo taka jest natura kota. Kocura nalezy wykastrowc przy pierwszych objawach jego dojrzalosci, czy zauważonego znakowania terenu a jezeli tego sie nie zauważy to najpozniej w wieku okolo roku zycia.
Ja zawsze mowie, że posiadania kocura w hodowli, ktory nie znaczy terenu to nie jest zwykle posiadnie kocura - to jest Dar Bozy! Mnie sie udalo... ale gdyby bylo inaczej to juz dawno te kocury pogubily by "klejnoty" i szukala bym nastepne, byle by tylko nie "strzykaly".
Pan nie ma hodowli, ma Pan tylko kocura, nie potrzebuje Pan udostępniac kocura dla "kasy", wiec niech Pan uszanuje nature kota, potraktuje te kastracje jako jego wyzwolenie z problemow jakie mu Pan stworzyl, bo to przez Pana ten kocur sie meczy.
To nie jest "okalecznie" kota, jak mysli wielu ludzi, szczególnie mężczyzn, to jest dla kota wyzwolenie i ofiarowanie mu spokojnego zycia w kochającej rodzinie.
To co teraz się zaczęło dziac, to tylko "początek". Potem zaczna sie złośliwości, nerwice, a nawet agresja spowodowana niespełnieniem. Jezeli jednak bedzie to "spełnienie" to jest to tylko na zasadzie zachowania gatunku i zeby ten gatunek "bardziej zachowac" trzeba intensywniej nawoływać kotki a wiec jeszcze bardziej znaczyc teren, bo to zapach kocura je przywoluje do niego... Niektóre koty nie znacza terenu, wystarcza im charakterystyczne ocieranie się o przedmioty i w ten sposob zaznaczanie swojej obecności, ale inne po prostu robia to w bardziej demonstracyjny sposob. Tak jak Pana kot. Kastracja kota ma również znaczenie dla jego zdrowia nie tylko psychicznego (odzyskany spokoj) ale i fizycznego.
Kot kastrowany nie ma tak wielu stresow wiec i jest mniej podatny na choroby, bardziej odporny, dłużej zyje... to jest udowodnione naukowo!

Zaspokajanie popędu seksualnego kocura kosztem wysterylizowanej kotki w mojej opinii jest nieludzkie. Ten kocur moglby zameczyc tę biedna kocice. Bylby to po prostu pospolity gwałt, bo kotki sterylizowane nie dopuszczaja do siebie kocurow, ale... czesto nawet kocury nie interesuja sie kotkami bez ruji wiec i ta opcja (poza sprawami moralnymi) na pewno nie przynioslaby odczekiwanego efektu.

Zycze podjecia rozsadnych decyzji...

Serdecznie pozdrawiam
BC.

PS. Temat ktory Pan poruszyl jest wyjatkowo wazny dla "nowoupieczonych" właścicieli kocurków.
Czy pozwoli Pan na umieszczenie tej korespondencji na moim serwisie www.muezzi.pl ? Mysle, ze to otworzyloby oczy wielu posiadaczom kocurkow, ktorzy "nie chca okaleczac" swojego kota? Moze ten problem, tak przeciez zywy i nie wymyslony przeze mnie uswiadomi niektórym przynajmniej , ze kastracja kocurow, które maja byc wyłącznie przyjacielami rodziny jest wrecz niezbedna.

 



From: Waldek
Sent: Saturday, October 22, 2005 7:37 PM
To: Bogusława Czarnecka
Subject: Re: prosba o rade

Pani Bogusiu!

Dziekujemy za email i rady, ktore nam Pani przedstawila. Oczywiscie, ze wyrazamy zgode na umieszczenie naszej korespondencji na Pani stronie www, gdyz Pani strona jest dla nas skarbnica wiedzy i i sadze, ze powinno byc jedno takie miejsce, jak Pani strona, gdzie mozna uzyskac wiarygodna informacje od hodowcy z doswiadczeniem, a zarazem milosnika i przyjaciela kotow.
Doslemy zdjecia Dextera, jesli Pania interesuje inny brytyjski kot niz BS.
Jesli najrozsadniej jest wykastrowac Dextera, czy moze Pani polecic weterynarza, ktory specjalizuje sie w wykonywaniu takich zabiegow u kotow?

Z gory dziekujemy

Renata, Waldek, Marcin

p.s.
jak sie decydowalismy na kotka, myslelismy o kocurze british shorthair - blue lub lilac. Potem zona zainteresowala sie Cornish Rexem z hodowli z Trojmiasta, ale nie bylo mu pisane, by byc z nami. W zeszlym roku zobaczylismy 11-tygodniowego Dextera na wystawie w dawnym Towarzystwie Przyjazni Polsko-Radzieckiej i byla to milosc od pierwszego wejrzenia.
Dexter jest z nami od 17.12.2004. Wazy ok. 4.05 kg, ma ladne "karakuly", dlugie nogi i szyje, łebek i ogon zupelnie jak ojciec w jego wieku, uszy z czarnymi "zakonczeniami". Mimo ponad 4 kg jest bardzo szczuply, zwinny, skoczny i naszym zdaniem dosc rasowy, jesli wezmiemy pod uwage cechy charakterystyczne dla rasy, dlatego - po wizycie u jego przodkow ze strony matki, kiedy zobaczylismy male, slabo ondulowane kocurki i kotki - myslelismy, ze moze nadawac sie na reproduktora.


----- Original Message -----
From: Bogusława Czarnecka
To: 'Waldek'
Sent: Sunday, October 23, 2005 12:04 AM
Subject: RE: prosba o rade

Dzień dobry!
Moje kocury zawsze kastruje u Pana doktora Salewicza (adres starej przychodni wykasowany...) w Wesołej na ul. Moniuszki tel. 0-22 773 92 54 oraz tel komórkowy: +48 501 775 840
a jego strona internetowa ma adres: http://www.weterynarzwesola.pl (dopisek z dnia 21.01.2013) Proszę się powołać na mnie. I dziękuję bardzo za zgodę na opublikowanie naszej korespondencji a o zdjęcie Dextera bardzo proszę, przyda się przy tym temacie.
Serdecznie pozdrawiam i proszę się nie obawiać tej kastracji. Wszyscy odzyskają spokój... szczególnie kocur...
Nawet Pan nie zdaje sobie sprawy jak ten Pana Przyjaciel będzie potem szczęśliwy bez tych okrutnych problemów sexi... które nie tylko ludziom rzucają się na rozum...
BC.

 



From: Waldek
Sent: Sunday, October 23, 2005 8:07 AM
To: Bogusława Czarnecka
Subject: Re: prosba o rade

Dzien dobry!

Jeszcze raz uprzejmie dziekuje za rade. Skontaktuje sie z doktorem Salewiczem i jesli bedzie to mozliwe zawioze kocurka jeszcze dzis.

pozdrawiam

waldek

 

Godny uwagi jest artykuł opublikowany w dniu 27.01.2014 r.
w Dzienniku Polskim 24. Gorąco zachęcam do jego lektury

 

GÓRA*TOP

English version for my website Muezzi EN

 

 

HOME

 

 

KONTAKT
&KONTO

 

 

KOCIAKI
kittens

 

 

ZAKUP
purchase

 

 

KOCURY
males

 

 

KOTKI
females

 

 

HODOWLA
cattery

 

 

ARTYKUŁY
articles

 

 

GALERIE
galleries

 

 

LINKI
links