Kotami
rasowymi zajmuję się profesjonalnie od 1992 roku. W tym właśnie
roku zostałam hodowcą kotów. Tak jak zakup pierwszego kota do
hodowli był całkowitym przypadkiem, to dalsze moje działania przy
rozwoju hodowli były już przemyślane.
Przez
parę lat mojej przygody z kotami poznawałam bezpośrednio kilka
ras kotów. Na początku zajmowałam się hodowlą persów, potem wprowadziłam
egzotyki a następnie przez krótki okres czasu poznawałam koty
birmańskie i somalijskie. Brytyjczyki pojawiły się w mojej hodowli
już w 1994 roku. Powoli zaczęłam wycofywać z hodowli koty innych
ras a swoje królowanie w hodowli rozpoczęły już na dobre brytyjczyki.
Koty tej rasy zdominowały bez reszty moje zainteresowanie hodowlą
kotów. Zawsze lubliłam koty duże, a przede wszystkim masywne,
spokojne, ciche i naziemne, to znaczy takie, które trzymają się
podłogi a nie sufitu. Przy bliższym poznaniu tej rasy okazało
się, że brytyjczyki spełniają wszystkie moje oczekiwania a szczególnie
mają jedną, bardzo ważną i pozytywną cechę charakteru, która mi
szczególnie odpowiada. Mianowicie - nie są to koty obrażalskie.
Inną wspaniałą ich cechą tym razem fizyczną jest ich futerko,
jedyne w swoim rodzaju, fascynująco pluszowe, miękkie a jednocześnie
z lekką szorstkością i sprężystością. Lekka sporężystośc futerka
powoduje to, że kot ten nigdy nie wygląda na "pogniecionego".
Tak
więc ostatecznie zadecydowałam, że to właśnie Brytyjskie
koty pozostaną w mojej hodowli. Nie ukrywam, że bardzo mnie
również cieszy króciutkie futerko tego kota, które nie wymaga
wiele pracy przy jego pielęgnacji. Z całą świadomością i rozmysłem
poświęciłam się hodowli kotów brytyjskich wówczas wyłącznie w
dwóch kolorach: niebieskim i liliowym. Przez wiele lat w hodowli
posiadałam koty tylko w takim kolorze i wyłącznie z takim kolorystycznym
podkładem genetycznym.
Wieloletnia
konsekwentna praca hodowlana i dobór odpowiednich kotów do hodowli
w czystej linii genetycznej niebiesko-liliowej zaowocowało u kotów
wychodzących z mojej hodowli pięknym kolorem sierści. Piękne i
dobre gatunkowo futerka w pastelowym kolorze z rewelacyjnymi srebrzystymi
refleksami, tak cennymi na wystawach oraz dobra, masywna budowa
ciała robiły z każdego kotka przyszły okaz brytyjczyka. Odpowiedni
dobór zwierząt przy reprodukcji, przez pozostawianie w hodowli
wyselekcjonowanych kotek czy wyszukiwanie poza hodowlą kotów z
potrzebnymi cechami fizycznymi i psychicznymi oraz staranny dobór
odpowiedniego reproduktora bardzo poprawiły standard moich brytyjczyków.
Mój
były reproduktor (przebywający od zimy 2006 roku na zasłużonej
emeryturze), niebieski brytyjczyk (BRIa) Grand Europea Champion
Kliford Wonder , wspaniale przenosił swoje doskonałe cechy genetyczne
dobrego brytyjczyka. Kotki posiadające gen tego kocura mają zachwycającą,
wyjątkową budowę i wspaniały kolor futerka. Poprawioną budowę
kośćca dawało się już zauważyć u małego kociaka urodzonego po
tych kotkach. Duża, okrągła główka z wyraźnie zaznaczonymi puckami,
krótka szyja, szeroka klatka piersiowa i szeroko rozstawione,
krótkie, grube łapki, krótki, zwarty, masywny korpus i gruby ogon
tworzyły z malucha wspaniałego niedźwiedzia... no, powiedzmy świetny
zadatek na wspaniałego niedźwiedzia. Niedźwiedzi chód kociaka
dopełniał reszty... Dążyłam do tego, ażeby każdy kociak brytyjski
wychodzący z mojej hodowli był naprawdę dobry rasowo, ażebym przy
oglądaniu moich kociaków zadawała sobie pytanie "który kociak
jest lepszy od drugiego" ?. Kliford pozostawił w hodowli
MOON RIVER*PL
swego niebieskiego syna obecnie z tytułem World Championa o imieniu
Arnold Elvita*PL, do którego moje kotki miały stały dostęp (współpraca
hodowlana). WCH Arnold Elvita*PL przeszedł roku już na zasłużoną
emeryturę (październik 2011r.)
Zmiany
jakich dokonałam w hodowli od wiosny 2007 i na przełomie roku
2007/2008 (kastracja mojego drugiego reproduktora EC Dodds z MUZYKI*PL
, wprowadzenie nowych kocurów z importu - europejskich linii genetycznych),
zaowocowało w 2008 roku nowymi miotami. Wprowadzenie do hodowli
nowego genu rozjaśniającego wniosło do hodowli dalsze rozświetlenie
"biegających niebieskości".
Z
hodowli natomiast musiały odejść nawet te najbardziej ukochane
kotki, które nie spłniły moich bardzo wysokich wymogów hodowlanch.
Na szczęście, wszystkie moje kastrowane koty znajdują doskonałe
nowe domy i kochających opiekunów, z którymi w większości przypadków
utrzymję stały kontakt.
W
2008 roku postanowiłam również rozszerzyć kolorystykę moich brytyjczyków
o bardzo ciekawe dwa nowe kolory w tej rasie - cynamonowy i fawn
(rozjasnienie cynamonu czyli w tłumazeniu tego koloru na język
polski - płowy). W hodowli pojawiły się importowane z zagranicy
nowe koty: kotka cynamonowa, kocur bikolor cynamonowy a w 2010
roku kocur fawn. Z własnych miotów pozostały w hodowli kotki z
genem cynamonowym, które dadzą zaczątek mojej własnej linii genetycznej
kotów brytyjskich cynamonowych i fawn .
To, co udało mi się dotychczas osiągnąć w mojej pracy hodowlanej
to bardzo ładna budowa moich kotów a przede wszystkim kotek, co
ma tak istotne znaczenie w przypadku tej rasy. Dymorfizm płciowy
u przedstawicieli tej rasy kotów jest olbrzymi. To właśnie dobry
kocur podoba się tak bardzo.. Jego pozorna powolność i ociężałość
dodają mu dostojności a wielka głowa osadzona na potężnym karku,
duże pucki, szeroka klatka piersiowa i masywna budowa dają mu
wygląd niedźwiedzia i budzą zawsze u wszystkich zachwyt, nawet
zagorzałych przeciwników kotów. Trudno jest wręcz takim kotem
nie zachwycić się i nie zapragnąć mieć go blisko siebie. Są to
fascynujące koty, tak z charakteru jak i z wyglądu. Nie sposób
nie kochać brytyjczyka... .
Co
jeszcze zostało do zrobienia w mojej hodowli? Dużo... lepiej nie
uprzedzać faktów i nie kusić złego losu...
Jedno
jest jednak pewne... cynamony i fawny Brytyjskie
koty niebieskie, fawn i cynamonowe znalazły
stałe miejsce w mojej hodowli obok "srebrzystych niebieskości".
Jak dotychczas jestem jedynym w Polsce hodowcą, tak zaawansowanym
w hodowaniu brytyjczyków w kolorze cynamon i fawn. (grudzień 2011r.)
Hodowla
znajduje się w Warszawie (Brytyjskie
koty hodowla Warszawa)
Więcej
o brytyjczykach dowiesz się z mojego artykułu opublikowanego
w czasopiśmie "Kocie
Sprawy" Nr 2/01. Natomiast z problemem "podrabiania"
brytyjczyków czyli o kocich
kundelkach, rzekomych brytyjczykach bez rodowodu, możesz zapoznać
się w
innym moim artykule opublikowanym swego czasu w Kocich Sprawch
i na mojej stronie.
Artykuł
zaktualizowany: 16.12.2011r.

GEC
Kliford Wonder & Dreyffus Blue Muezzi*PL/synek/