|
Co
raz częściej nabywcy kotów rasowych są oszukiwani w podły
sposób przez pseudohodowców, oszustów i handlarzy nie tylko
kocim "żywym towarem". Stale docierają do mnie sygnały
od oszukanych ludzi, którzy pragnęli zakupić rasowego kociaka,
a kupili kociego kundelka. To my - hodowcy, i Wy - nabywcy
kotów rasowych powinniśmy się zjednoczyć i przeciwstawić tym
oszustwom oraz w sposób zdecydowany utrudniać ten nieustannie
narastający oszukańczy
preceder!
A jest sie czym martwić, bowiem już obecnie handlarze "żywym
towarem" posiadają często nienaganne strony internetowe
budzące u łatwowiernego, ufnego, potencjalnego nabywcy kota
rasowego (i nie tylko kota!) dużą wiarygodność ich "hodowli"
. Internet - to potęga, o czym wszyscy wiedzą - oszuści również!
Krótko mówiąc, oszuści znaleźli kolejny, prosty sposób na
stworzenie swojego "wiarygodnego" wizerunku. Nadawanie
swoim "hodowlom" nazw, zgodnie z panującymi zasadami
w tej profesji, nadawanie imion kociakom, jak również zgłaszanie
do różnych katalogów stron pod własną domeną , to następny
ich przebiegły występ. Tacy oszuci skutecznie pozycjonują
również swoją stronę - przynosi to im bowiem bardzo konkretne
korzyści... Oczywiście, pseudohodowla ta nigdzie oficjalnie
nie jest zarejestrowana a ten niby hodowca nigdy dla swoich
kociąt nie będzie miał rodowodów... Nie przeszkadza to jednak
oszustom, bo dzięki tym wszystkim zabiegom oszukują ciągle
to nowych i nowych niczego nie spodziewających sie nabywców
swoich kociąt (i psów) i to często, co prowadzi w końcowym
efekcie do oszukania klienta.
Nie dajcie się Państwo zwieść tym "złotym, świecącym
przykrywkom"... Każdy może sobie zafundować podobną stronę
, nie mając nawet kotów. Ale czy posiadając nienaganną stronę
intenretową poświęconą kotom jest się już od razu legalnym
hodowcą? Czy zauważyliście Państwo, że na części "kocich
stron" nie ma praktycznie żadnej możliwości zidentyfikowania
jej właściciela? A czy nigdy nie zastanowiał Państwa fakt,
dlaczego na wielu stronach nie ma informacji, do którgo związku
(a obecnie w Polsce jest ich naprawdę wiele!) należy właścicel
strony a jednocześnie osoba sprzedająca kota? Dlaczego taka
istotna informacja jest ukrywana?
Następne pytania jakie się nasuwają po obejrzeniu takiej strony
to: jaki oficjalny organ władzy wystawi rodowód dla kociaka,
z jakiej organizacji będzie ten dokument? do jakiej światowej
organizacji należy związek hodowcy? dlaczego hodowca nie ma
na swojej stronie bannera do strony internetowej swego związku?
A kontakty jakie oszuści podają na swojej stronie, które po
sprzedaży kociąt nagle sie urywają - nie budzą Państwa obiekcji?
Jak skontaktowć się ze sprzedawcą , jeżeli jest tylko adres
e-mail, a wysłana na ten adres poczta stale wraca? Czasami
na takich stronach jest również podany kontakt na GG... Co
to jednak za trudność po sprzedaży jednego miotu, nagle zmienić
kontakty na inne, by bezpiecznie sprzedać następny miot? Na
stronie pseudohodowli wielokrotnie nie ma nawet podanego nazwiska
i imienia "hodowcy", jak wiec poszukać tego "hodowcę"
w jakimkolwiek związku?
Naprawdę
nie zastanawialiście się Państwo, dlaczego tak sie dzieje?!
Nie budzi to Waszego zdumienia i nie zapala się w Waszej podświadomości
czerwona lampka? Dlaczego nie zadajcie sobie pytania: z kim
mam do czynienia??? Innym poważnym problem oszukanego nabywcy
jest niemożliwość uzyskania rodowodu dla zakupionego, tego
niby rasowego kociaka. Najczęściej na stronach pseudohodowców,
na portalach ogłoszeniowych, Allegro czy innych portalach
aukcyjncyh istnieje podawana "bardzo ważna" informacja
np. tej treści: "maluszki urodzone dnia 20 grudnia po
obu rodowodwych rodzicach" a dalej czytamy jak to wspaniale
ta osoba opiekuje się tymi kociętami itd , zeby na koniec
jak gdyby nigdy nic, podać mało ważną informację , ale na
bardzo jaskrawym tle, o nastepującej treści: "pragne
podkreślić, iż jest możliwość uzyskania rodowodu dla koteczka!"
. CZYŻBY?! A z jakiego związku będzie ten rodowód? Bo z PZF
na pewno nie!NIE MA ŻADNEJ TAKIEJ MOŻLIWOŚCI. A może jednak
pofatygujecie się Państwo przed zakupem kociaka z takiego
lub podobnego źródła i spytacie w "prawdziwym" związku
czy jest taka możliwość wystawienbia rodowodu dla kociaka
pochodzącego z tej "hodowli"?
Ostatecznie
jednak zakupiliście Państwo wymarzonego kociaka. Czasami kociak
ten jest odbierny wg Państwa oceny z "doskonałych"
warunków. Wspaniałe mieszkanie, mili , kontaktowi ludzie...
nic nie budzi Waszego niepokoju. To też bardzo szybko gasi
w Waszej podświadomości tlącą się być może czerwoną lampkę.
Ale innym razem... To nic, że w " hodowli" niemiłosiernie
śmierdziało a wszystkie koty i kocięta były jakieś-takie chude...
Odkarmi się maleństwo. Ale za to jaki ten kociak jest śliczny
i co najważniejsze, trzy razy tańszy... wyjątkowa okazja!
No i można go było kupic już w wieku 6-ciu tygodni, nie to
co u tych nadętych innych hodowców - w wieku trzech miesięcy!.
Tylko dlaczego ten kociak nie ma rodowodu? Aha! za dwa tygodnie
"przyjdzie pocztą, bo rodowód wystawia się wyłącznie
na nazwisko nabywcy, które wcześniej nie było znane...".
(jakże to stwierdzenie budzi Państwa zaufanie!) , no i jaka
"radocha"! Rodowód "tej wspaniałęj, słodkiej
kruszyny" będzie na moje nazwisko ... super... :)! A
sam kociak? Ma tylu utytułowanych przodków, że na pewno będzie
zwyciężać na wystawach, a przynajmniej wzbudzi zazdrość u
niejednego ze znajomych, taki będzie piękny i rasowy. A tak
właśćiwie to co ja się tak tej kobiety wcześniej "czepiałem"
? przy bliższym poznaniu jest przecież całkiem sympatyczna
.
I
co dalej? Czekacie Państwo na obiecany rodowód pupila wiele
tygodni i dłużej, a miał być przesłany pocztą w przeciągu
maksymalnie dwóch tygodni... . Proszę nie czekać - na 99%
rodowod ten nigdy nie "przyjdzie".. Marzenia o wspaniałym
rasowym kocie z rodowodem, o założeniu wspaniałej hodowli
kotów rasowych np. "doskonałej linii duńskiej" zaczynają
się nagle niemiłosiernie oddalać ... Przyszła pora, by otrząsnąć
się ze snu i realnie spojrzeć prawdzie w oczy.
Oto
cytat z ostatniego, przesłanego do mnie e-maila:
>
Kupiłem miesiąc temu kotka od pewnej
> kobiety, która zobowiązała się w ciągu 2 tygodni nadesłać
rodowód
> pocztą, tłumacząc to faktem, iż można kotka zarejestrować
dopiero kiedy
> zmieni się właściciel, i ta procedura trwa w czasie.
Do chwili obecnej
> ta osoba nie skontaktowała się ze mną, pomimo że dzowniłem
do niej
> niejednokrotnie (cały czas wyłączony telefon), pisałem
mejle i
> zostawiłem informacje na gg. W związku z powyższym nabieram
podejrzeń,
> że padłem ofiarą oszustwa.
A
tak na marginesie ... ta oszustka posiadała własną strone
internetowa "domowej hodowli". W tej chwili zamknętą,
ponieważ nabywca zajął sie dość poważnie swoją sprawą (pracuje
w policji... nie, nie, nie policjant!) Niech urywek tego e-mail'a
będzie dla Państwa kolejnym ostrzeżeniem. Nie kupujcie kociąt,
które w chwili jego odbioru nie posiadają rodowodu. Wszystkie
związki wydają rodowody kociętom przed tym, nim kocięta są
"gotowe" do sprzdaży. Każdy kociak otrzymuje rodowód:
ten "pierwszy", te wszystkie "środkowe"
i ten "ostatni". A więc hodowca, przestrzegający
przepisów swojego klubu, zazwyczaj w chwili sprzedaży kociaka
ma już dla niego rodowód. Sprzedaż kociaka wraz z rodowodem
(a nie późniejsze jego dosyłanie) świadczy o wiarygodności
hodowcy, więc to sam hodowca powinien zadbać oto, by w chwili
oddawania nabywcom kociąt z hodowli posiadać już rodowody
dla całego miotu. Wymagajcie Państwo wszystko to co powinnieście
mieć oprocz kociaka, w chwili jego zkupu, a więc: rodowod,
umowę kupna-sprzedaży (wprawdzie nie wymaga tego prawo ale
jest jakimś zabezpieczeniem przed oszustami), szczepienia
wraz z ksiązeczką szczepień . Proszę pamiętać, ze to Wy sami
ułatwiacie oszustom okradanie Was przez naleganie na szybki
odbior kociaka. Bo malutki, bo już się go chce miec w domu,
bo rodowod to potem... itd. Właśnie na Waszych uczuciach bazuje
to całe oszustwo.
Jezeli
powiecie sprzedawcy, ze dokąd nie będzie rodowodu dotąd nie
odbierzecie kociak to byc moze stracicie tylko niewielką cześć
swoich pieniędzy...
Ujawnienie
na stronie internetowej hodowli informacji o sobie i związku,
do którego należy hodowca, jeżeli jest to prawdziwy hodowca,
nie powinno mu sprawiać żadnego problemu. Jeżeli takiej informacji
na swojej stronie hodowca nie posiada, to może jest to jego
niedopatrzenie lub mało profesjonale podejście do tematu "sprzedaż
kociaka"? Może- ale nie musi... Proszę więc z góry nie
osądzać człwieka, ale poprosić go o podanie wszystkich danych
umożliwiających Państwu jego pełną identyfikację jako legalnego
hodowcy. Proszę to jednak zrobić jeszcze przed wpłaceniem
zaliczki za kociaka, a jeżeli hodowca odmówi ujawnienia proszonych
danych, to nie kupujcie Państwo z tej hodowli żadnego, nawet
najtańszego kociaka. Uświadamiam Państwu również fakt, że
macie prawo żądać od hodowcy spisania umowy kupna-sprzedaży
kociaka, która powinna zawierać pełną identyfikację hodowcy
wpisaną na podstawie okazanego Wam dowodu tożsamości (oby
tylko ten dokument nie był kradziony). Umowa taka powinna
zawierać jasne, w pełni zrozumiałe i rozsądne zasady kupna-sprzedaży
kociaka, jak również określoną odpowiedzialność hodowcy za
sprzedawanego kocika. Dobrze by było by taka umowa zawierała
również Państwa prawa i obowiązki wynikające z zawartej transakcji.
Jeżeli hodowca również poprosi Was o przedstawienie swojego
dowodu tożsamości to musicie Państwo tę prośbę spełnić. Raz
zawarta i podpisana przez strony umowa może być zmieniona
wyłącznie za zgodą obu stron. Zawarcie jej nie jest obowiązkowe
dla hodowcy, ale na prośbę nabywcy, prawdziwy hodowca powinien
taką umowę sporządzić.
Oczywiście - nie wszyscy są oszustami... To tylko kombinatorzy
i oszuści będą odmawiać ujawnienia swoich danych osobowych
jak również inne osoby (nawet rejestrowani w związku hodowcy),
którzy mają nieczyste sumienie. Takie właśnie osoby będą w
necie występować incognito! Nie kupujcie od nich kociąt. Niech
ich niska cena Was nie zachęci do jego zakupu i zrobienia
takiego błędu... Uważajcie również Państwo na byłych hodowców,
w dalszym ciągu hodujących koty, ale obecnie już bez rodowodu.
Często ci ludzie posiadają koty wielu ras więc stąd również
biorą się mieszańce podobne do kotów jakiejś rasy. Tacy hodowcy
swego czasu albo sami odeszli ze zwiazku bo nie wytrzymywali
nałożonych na nich przez związek obowiązków hodowcy albo zostali
usunięci ze związku za poważne przewinienia a swój "wiarygony
wizerunek doskonałego, profesjonalnego hodowcy" zbudowali
w oparciu o posiadane dokumenty z wystaw sprzed kilku lat
(dyplomy, rozety, puchary). Tacy pseudohodowcy naprawdę wzbudzą
u Państwa duże zaufanie: mają więcej wiedzy od przeciętnego
oszusta, używają moc profesjonalych słów, są wygadani, no
cóż - dla Państwa będą bardzo wiarygodni... tylko dlaczego
kociak w momencie sprzedaży nie ma jeszcze rodowodu?
Nie
dajcie się więc oszukać i przed zakupem kociaka rasowego sprawdźcie
hodowlę i hodowcę, od którego chcecie zakupić pupila, sprawdźcie
wiarygodność związku, do którego hodowca rzekomo (lub naprawdę)
należy. Zawsze miejcie ograniczone zaufanie w sprawach, gdzie
istotną rolę odgrywaja pieniądze... bo w obecnych czasach,
życiem wielu ludzi rządzi pieniądz, a nie zwykła ludzka przyzwoitość
i moralność. Nie spieszcie się tak bardzo z utratą swoich
ciężko zapracowanych pieniędzy...
A
jak wyglądają takie oszustwa? proszę zapoznać się z moim artykułem
drukowanym w magazynie "Kocie Sprawy" w nr 2/marzec
2003, który pomimo upływu prawie 6-ciu lat tym bardziej staje
się aktualny. Jego .tutuł brzmi:"Podróbki brytyjczyków
(i nie tylko) czyli kocie kundelki" -->>
zamieszczony on jest również na mojej stronie internetowej
pod adresem http://www.muezzi.pl/kundelki.html
|